czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział IV - "Hermiona zrobiła się czerwona na twarzy i uśmiechnęła się niewinnie."

Hermiona stała przed szafą już od godziny. Miała na sobie kremową sukienkę do ziemi, podkreślającą talię. Rozważała czy założyć do tego szeroką czarną wstęgę z kokardą czy bladoróżowy pas z dużą klamrą. Rzeczywiście,  trudna decyzja. Chciała wyglądać ładnie bo przecież to już dzisiaj, Bal Bożonarodzeniowy! Dumbledore przesunął go na wcześniejszą datę ponieważ większość uczniów wyjeżdża z Hogwartu na ferie świąteczne i tylko nieliczni zostają. Nagle ktoś zapukał do dormitorium.

- Miona, mogę wejść?! - zza drzwi usłyszała głos Ginny.
- Jasne, wchodź! - odpowiedziała.

Rudowłosa uchyliła drzwi i stanęła naprzeciwko wpatrzonej w nią przyjaciółki.

- Coś ze mną nie tak? - zapytała zdziwiona.
- N-nie, wszystko idealnie. - wydukała z trudem - Ślicznie wyglądasz...
- Dziękuję - uśmiechnęła się.

To prawda, Ginny wyglądała zjawiskowo. Miała na sobie turkusową suknię z koronkami, a jej płomienne włosy były lekko pofalowane i opadające na ramiona.

- Pomóc ci? - spytała rozbawiona miną Hermiony.
- Eee...jeśli możesz. - na twarzy przyjaciółki pojawił się cień uśmiechu.

Wybrały razem tą szeroką czarną wstęgę z kokardą, a Ginny zawiązała ją przyjaciółce. Jej puszyste loki upięły w misterny kok i wypuściły kosmyki koło uszu. Teraz i Hermiona wyglądała cudownie. W dobrych humorach zeszły do wielkiej sali gdzie już czekali na nie ich partnerzy. Rudowłosą zaprosił Dean Thomas.
Od przyjścia dziewczyn buzie im się nie zamykały.  Przeszli do Wielkiej Sali gdzie orkiestra grała już walca. Fred objął swoją partnerkę wokół talii, a ona położyła mu rękę na ramieniu i zaczęli tańczyć. Wirowali wpatrzeni sobie w oczy. Hermiona dostrzegała w oczach bliźniaka siebie. Tańczyli tak dłuższą chwilę aż w końcu oderwali od siebie spojrzenia i zobaczyli, że tylko oni tańczyli i wszyscy się na nich patrzą. Hermiona zrobiła się czerwona na twarzy i uśmiechnęła się niewinnie. Tłum zaczął klaskać i teraz tylko ta zdezorientowana para nie tańczyła. Po klasycznych utworach zagrały Fatalne Jędze. Wszyscy wrzeszczeli i podskakiwali. To był szalony wieczór. Po balu, Dumbledore dał pozwolenie na parę godzin zabawy w Pokojach Wspólnych. Bliźniacy przynieśli z kuchni mnóstwo smakołyków, puścili muzykę i zaczęli grać w eksplodującego durnia. Ron i Harry wygłupiali się razem z Hermioną, a Ginny im się przyglądała. Kiedyś jej marzeniem było choć jeden dzień znaleźć się na miejscu i móc pogadać z Harrym. Teraz dopiero zrozumiała, że dojrzalej powinna do tego podchodzić. Neville siedział w kącie i czytał książkę o zielarstwie. Harry podszedł do niego i zaprosił do wspólnych wygłupów. Chłopak zawsze był nieśmiały ale przyjął zaproszenie i usiadł obok "Złotego Trio". Na początku atmosfera była gęsta, ale później Neville się rozluźnił i zaczał żartować z przyjaciółmi. Zawsze byli dla niego mili. Traktowali go inaczej od wszystkich. W oczach większość jest mało zaradnym chłopakiem, taka jest prawda. Ale Harry, Ron i Hermiona nie zwracają uwagi na jego ciamajdowatość i wiedzą, że z nim można się dobrze bawić. Po imprezie wszyscy  wrócili do swoich dormitoriów i pozasypiali w ubraniach. Były jednak dwie osoby, które nie spały. Piękna dziewczyna w kremowej sukni z kręconymi, brązowymi włosami oraz chłopak o płomiennorudych włosach i piwnych oczach. Hermiona zeszła do Pokoju Wspólnego i usiadła na kanapie rozmyślając o minionym dniu. Po chwili zrobiła się senna, więc podniosła się z kanapy i poszła w stronę dormitorium. Wpadła na tajemniczą postać zbiegającą po schodach.

- O, Hermiona! Właśnie chciałem się o coś ciebie spytać. - wyszczerzył się Fred.
- Słucham. - stwierdziła szatynka

Rudzielec zaśmiał się cicho.

- Pójdziesz jutro ze mną, Ginny i Georgem do Hogsmade?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Taaa-daaam!
Błagam was! Wybaczcie mi tą kosmiczną przerwę, ale nie miałam weny :P 
Patrzę na stronę główną blogspot'u i widzę: "133 osób zobaczyło stronę". Mogę się cieszyć?
Nie długo święta, trza to wykorzystać!
Dedykacja dla wszystkich czytających :D'

Pozdrawiam!

środa, 5 grudnia 2012

Rozdział III - Zaproszenie

Fred szedł korytarzem prowadzącym do Pokoju Wspólnego Gryffindor'u. Myślał o tym czy Hermiona pójdzie z nim na bal. Trochę bał się jej reakcji.

- Fred przecież jesteś mężczyzną! Musisz się odważyć! - myślał rudzielec.

Doszedł do portretu grubej damy.

- Mimbulus mimbletomia! -  powiedział głośno do śpiącego portretu.
- Proszę, proszę. - ziewnęła i otworzyła przejście.
Fred od razu zobaczył burzę brązowych loków siedzącą  na fotelu i zapewne odrabiającą lekcje. Nie było nikogo oprócz nich więc Weasley skorzystał z okazji i podszedł do dziewczyny.

- Pójdzieszzemnąnabal? - bełkotał.
- Słucham? - zdziwiła się szatynka.
- Czy ty pójdziesz ze mną na bal? - rzekł już wyraźniej
- No...zaskoczyłeś mnie ale tak! Pójdę z tobą! - uśmiechnęła się po czym wróciła do pisania.
- No to super! To ja już pójdę. - odpowiedział zadowolony Fred.

Uchylił drzwi od dormitorium i zobaczył George'a stojącego blisko drzwi.
- Podsłuchiwałeś! Przyznaj się! - krzyknął  z udawanym oburzeniem.
- Eee...nie! - skłamał George.
- Mnie nie oszukasz. - powiedział wesoło.
- No dobra...przyznaje się bez bicia. - westchnął bliźniak.
- A kto powiedział ,że bez bicia? - rzucił w niego poduszką.

Chłopak oddał swojemu bratu. Stoczyli około pięciu bitew na poduszki po których rzucili się na swoje łóżka wyczerpani. Po krótkiej rozmowie zasnęli.

                                                          ~~~~~~

Hermiona obudziła się wcześnie. Parvati i Lavender jeszcze spały. Po cichutku poszła do łazienki się ubrać. Rozczesała włosy i psiknęła swoimi lawendowymi perfumami. Zeszła szczęśliwa do pokoju wspólnego i usiadła na kanapie obok "tajemniczego rudego człeka".

- Cześć, też nie możesz spać? - spytała się Miona.
- Co? Aaa...cześć Hermi. Nie wiem...jakoś dzisiaj tak! - odparł.
- Ja jestem zbyt podniecona, żeby spać. - uśmiechnęła się.
- Yhym... - mruknął Fred zdziwiony tym, że Hermiona tak się cieszy.
Siedzieli tak jeszcze godzinę rozmawiając o balu i Quidditch'u. Czas minął im bardzo szybko. W końcu z przyjacielem najlepiej się rozmawia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Koniec!
Nie bijcie, że takie krótkie ;( Nie mam weny! Ale postaram się niedługo dodać nowy rozdział.
Pa pa!

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział II - "Kto by pomyślał? Hermiona i jej brat razem."

Hermiona siedziała w Pokoju Wspólnym i patrzyła się w wesoło trzaskające płomienie w kominku. Nagle ktoś zakrył jej oczy dłońmi.
- Harry? - spytała niepewnie.
Postać nie odpowiadała.
- Ginny? - kontynuowała.
- Tak! - odkryła jej oczy i skoczyła na kanapę na której siedziała szatynka.
- Wiesz...mam taki pytanie. - zarumieniła się Miona - Wiesz od kogo to może być? - spytała okazując przyjaciółce tajemniczą bransoletkę z napisem "Na zawsze razem"
- Ojej! Gdzie to znalazłaś? - podnieciła się ruda.
- Nie znalazłam tego! Było na mojej ręce! - wykrzyknęła Hermiona
- Hm...to od Freda! - stwierdziła stanowczo Ginny.
- Co?! - szatynkę zatkało.
- OD FREDA! - wydarła się ruda - Przeliterować? - uśmiechnęła się.
- Nie ,dzięki! On mi się podoba ale..jesteś pewna ,że od niego? - nie dowierzała dziewczyna.
- Na 99 %! Pójdę się spytać! - oświadczyła młoda wstając
- Nie rób tego! - przestraszyła się Hermiona.
- Spytam się. - odpowiedziała ze złośliwym uśmieszkiem.
- Ginewro Molly Weasley! Wracaj tu albo użyje całej swojej siły żeby sprowadzić cię z powrotem na kanapę! - wrzeszczała za nią szatynka.
- Zobaczysz ,kiedyś będziesz mi dziękować. - uśmiechnęła się i weszła do dormitorium bliźniaków.

- Fred? - zawołała.
- Ginny! Pomóc ci w czymś? - spytał się rudy.
- Hermiona znalazła bransoletkę z wygrawerowanym "Na zawsze razem" ,wiesz może od kogo to? - spytała podejrzliwie.
- Eeee...no ten ,uh...t-too - jąkał się Fred.
- Powiesz mi?! A może to ty! - niecierpliwiła się jego siostra.
- No dobrze. - westchnął - To ode mnie!
Ginny milczała ,on zresztą też. Kto by pomyślał? Hermiona i jej brat razem. Musi od razu poinformować o tym przyjaciółkę.
- Ok! - powiedziała i wyszła z pokoju.
                                               
                                                                   ~~~~~~

Następny poranek nie należał do najprzyjemniejszych. Mimo iż była niedziela Fred czuł się tak jakby zaraz miałby się zapaść pod ziemie. Co będzie jak Hermiona będzie się z niego śmiała? Na samą myśl wzdrygnął się. Poszedł się przebrać i zszedł do Wielkiej Sali na śniadanie i tam ją zobaczył. Siedziała przy stole Gryfonów obok Ginny ,Harry'ego i Rona. Wyglądała ślicznie ,jak zawsze. Usiadł obok Georga i nałożył sobie na talerz tosta z dżemem. Przez całe śniadanie rzucał jej ukradkowe spojrzenia. Widać było ,że nie wie o bransoletce. Nagle na podest wkroczył Dumbledore.
- W tym roku odbędzie się Bal Bożonarodzeniowy! - wykrzyknął. - Ja na każdy bal przystało obowiązuje strój wieczorowy! Pani Minewra McGonagall nauczy was tańczyć ale myślę ,że większość z was nauczyła się tej jakże przydatnej umiejętności w zeszłym roku! - mówił Dumbledore.
Zszedł z podestu i usiadł przy stole nauczycielskim. Natychmiast salę zapełniły podniecone szepty. Fred już wiedział kogo zaprosi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ta daaa-aaam!
Krótki ;(
Zawsze robię takie ale mam nadzieję ,że się wam podoba.
34 wejść! Mam zacząć świętować?!
Ale się podniecam! Za 3 tygodnie święta kochani ,trza to wykorzystać! ;)

Pozdrawiam!

piątek, 30 listopada 2012

Rozdział I - Skrywane uczucie.

Hermiona obudziła się na podłodze. Obok niej leżał skopany koc.
- Co ja robiłam w nocy? - zapytała się swojej przyjaciółki Parvati ,drapiąc się po głowie.
-Strasznie się wierciłaś w łóżku...miałaś jakiś sen czy co? - spytała podejrzliwie Hinduska
- Ano - zaśmiała się - Śniły mi się święta. Przecież to już niedługo!!! - ogarnęła ją dzika euforia.
- Lepiej będzie jak już się ubierzesz - powiedziała Parvati wychodząc.
- Co? - majaczyła Mionka - KTÓRA GODZINA?! - wrzasnęła nagle patrząc na zegar.
Złapała w biegu  błękitne rurki i fioletową koszulę. Przebrała się i pobiegła do łazienki rozczesać włosy. Psiknęła lawendową mgiełką po czym zeszła do pokoju wspólnego. Nie było tu żywej duszy.
- Spóźniłam się? Lekcje się już zaczęły? - mówiła do siebie.
- Zgadnij co dzisiaj jest! - usłyszała nagle  znajomy głos. To był głos Freda.
Stał za nią i uśmiechał się figlarnie. Właśnie to w nim lubiła. Ale czy to była tylko przyjaźń?
- Chodź na błonia - powiedział rudzielec ciągnąc ją za rękę.
- Ale Fred! Poczekaj...ja się spóźnię na lekcje! - wołała dziewczyna.
Nie reagował. Szli teraz po błoniach ,w pewnym momencie ją puścił. Poczuła ,że ktoś zawiązuje jej coś na oczach. Przez następne minuty szła w milczeniu. Materiał spadł z jej oczu i zobaczyła cudownie przystrojone jej ulubione drzewo ,pod którym zawsze siadała na przerwach. Z gałęzi zwisały kolorowe wstążki. Wszędzie były porozwieszane dekoracje.
- Fred?! Wyłaź! Cudownie tutaj ale pokaż się! - krzyczała szatynka.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!! - zza drzewa wyskoczyło co najmniej parę osób. Jej przyjaciele...Ginny ,Harry ,Ron ,George i Fred.
- Ale...z jakiej to okazji? - zdziwiła się Hermiona.
- Twoje urodziny głuptasie! - zawołała Ginny.
Mionka nie zdążyła odpowiedzieć bo nagle znów ogarnęła ją dzika euforia. Tym razem ze zdwojoną siłą.   Wszyscy zaczęli jej wręczać prezenty i składać życzenia.
- Chwila ,chwila...dlaczego nie ma dziś lekcji? - spytała się zaniepokojona.
- Jest sobota Miona! - tym razem odpowiedział jej Fred.
- Wybaczcie...jestem dzisiaj lekko zakręcona - odparła rumieniąc się.
- Ja bym powiedziała zakochana ,czyż nie? - szczerzyła się Ginny - Kim jest ten tajemniczy gość?
- Ginny ,chodź na chwile na bok. Wszystko ci powiem. - szepnęła szatynka - Przepraszam was na chwilkę - powiedziała do reszty i poszła z Ginny za drzewo.
- Gadaj! - rozkazała jej podniecona Ginny.
- No więc...Fred - wydusiła z siebie.
- Wiedziałam! Po prostu wiedziałam!!! Mionka jest zakochana! Mionka jest zakochana!!! - wrzeszczała małolata.
- Ćsiii! - uciszała ją Hermiona.
Potem zaczął padać śnieg. Zrobili bitwę na śnieżki po czym usiedli na śniegu i zajadali się fasolkami wszystkich smaków. Wracając do wieży Gryffindor'u Fredowi udało się założyć szatynce bransoletkę kiedy nie patrzyła. Było na niej wygrawerowane "Na zawsze razem". Naprawdę ją kochał! Nie wiedział tylko czy to on jest obiektem jej westchnięć...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KOOONIEC! Krótkie bo krótkie ,ale podoba się?

http://www.youtube.com/watch?v=6I6Tj5pLJy0

Przy tym pisałam ♥

Bye ,bye!



wtorek, 27 listopada 2012

Prolog

Hermiona obudziła się bardzo wcześnie.
-Zdecydowanie za wcześnie. - powiedziała wzdychając - No nic...w końcu trzeba się wygramolić z łóżka.
Przez całą noc towarzyszył jej ten dziwny ścisk w żołądku. Wzdrygnęła się na samą myśl o eliksirach ze Snapem ,lecz gdy w myślach ujrzała roześmianą twarz Freda na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Siedziała tak na łóżku dłuższą chwilę. Kiedy uświadomiła sobie co przed chwilą robiła ,natychmiast spłonęła rumieńcem. To musiało dziwnie wyglądać. Westchnęła po czym poszła do łazienki. Wzięła prysznic i ubrała się w granatowe rurki , czerwoną bluzkę z falbankami i czarne trampki. Rozczesała swoje puszyste włosy i użyła perfum ,które dostała na święta od mamy. Miały zapach lawendowy.
-Mmm...- mruknęła dziewczyna wąchając flakonik - Tego mi było trzeba!
Spojrzała w lustro i dojrzała w nim śliczną szatynkę która dziś miała iść do piątej klasy w Hogwarcie.
Czas tak szybko mija. Przypomniała sobie siebie ,kiedy na jej głowie spoczywała tiara przydziału. Bała się wtedy do jakiego domu ją przydzieli. Lecz kiedy tiara wykrzyknęła "Gryffindor" cały strach zniknął. Uśmiechnęła się do swojego odbicia i zeszła na śniadanie taszcząc za sobą po schodach wielki kufer.
-Pomogę ci kochanie! - powiedział pan Granger podtrzymując kufer który o mało co nie spadł ze schodów.
-Dzięki tato - odpowiedziała szatynka zbiegając za nim po stopniach na śniadanie.
Hermionie na widok tostów z dżemem zrobiło się ciepło na żołądku. Pochłonęła migiem swój posiłek i zwróciła się tym razem do mamy.
- Kiedy pojedziemy na King's Cross? - niecierpliwiła się Mionka.
- Sprawdzimy czy wszystko masz i możemy ruszać! - zawołała dziarsko pani Granger - Jak dziecko. - pomyślała po czym się uśmiechnęła.
Szatynka podbiegła do swojego kufra i go otworzyła. W środku było mnóstwo najróżniejszych rzeczy. Była szata ,kociołek ,podręczniki no i oczywiście ubrania które zakłada kiedy nie musi nosić mundurka.
Zamknęła szczelnie kufer po czym oznajmiła:
- Wszystko sprawdzone! Możemy ruszać! - żołądek znów zaczął skręcać jej się z podniecenia.
Tata Hermiony poszedł uruchomić samochód. Po chwili dziewczyna siedziała na tylnym siedzeniu wyglądając przez okno. Już za chwilę zobaczy Harry'ego i Weasley'ów a w szczególności Ginny i Freda. Tak...Freda! Nie wiedziała czemu ale ostatnio stawał się jej coraz bliższy. Czasem nawet wysyłał do niej listy z pytaniem czy chce odwiedzić Norę. Tak też robiła. Podczas całego sierpnia spędziła u Weasley'ów ponad dwa tygodnie! Bardzo lubiła tą zakręconą rodzinkę.
Z rozmyśleń wyciągnął ją tata ,krótkim:
-Jesteśmy na miejscu.
Wysiadła z samochodu i z drobną pomocą taty wyciągnęła swój kufer z bagażnika. Kiedy znalazła się przed czarodziejskim wejściem na peron 9 i 3/4 , mama bardzo mocno ją przytuliła.
-Uważaj na siebie.
Szatynka wreszcie uwolniła się z uścisku matki i przebiegła przez bramkę na peron 9 i 3/4. Na peronie od razu ujrzała Ginny i resztę rudzielców.
-Mionka! Nareszcie! Zaczynałam tracić cierpliwość. - wrzeszczała ruda ściskając przyjaciółkę
Tak...to będzie długi dzień. Jej spojrzenie powędrowało dalej ,zobaczyła Freda. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy ,w końcu Hermiona spuściła wzrok rumieniąc się delikatnie.
-Nie udało mi się utrzymać kontaktu wzrokowego! Co on sobie teraz pomyśli?! Że co?! Że jestem w nim zakochana?! - biła się z myślami szatynka - W sumie...jestem w nim zakochana. Ale czy to można nazwać zakochaniem? Czy zwykłym zauroczeniem? Ech... - rozmyślała Hermiona.
Wsiadła do pociągu i pomachała rodzicom rudzielców. Zamknęła okno i usiadła na fotelu. Godziny mijały w ślimaczym tempie. Nie chciało jej się nawet czytać i nie wiadomo kiedy ,zasnęła. Obudził ją po pewnym czasie ,Harry.
- Hermi! Zaraz dojedziemy. - mówił bliznowaty
Dziewczyna zerwała się na nogi i popędziła przebrać się w szatę. Wróciła do przedziału i jeszcze raz sprawdziła czy wszystko ma w kufrze.
- Idealnie! - powiedziała do siebie dziarskim tonem.
Nagle pociąg zatrzymał się ze świstem. Wysiadła z gromadką rudych czupryn i wybrańcem. Słyszała głos Hagrida:
- Pirwszoroczni tędy! - wołał
Nie było trudno go dostrzec. Olbrzymi włochaty mężczyzna stojący w środku tłumu. Przypomniała sobie wtedy przykry artykuł o Hagridzie z zeszłego roku. Ta jędza ,Rita Skeeter napisała ,że Hagrid jest niebezpiecznym pół olbrzymem. Hagrida wychował tata - mądry czarodziej ,jego matką była olbrzymka Frywulda.
Brązowooka wsiadła z westchnieniem ulgi do powozu. Konie ruszyły. Po chwili znalazła się wraz z innymi uczniami Hogwartu w Wielkiej Sali. Jak zwykle na stole było dużo najrozmaitszych potraw. Poczuła ,że robi się głodna. Usiadła przy stole i zaczęła się ceremonia przydziału.
- Euan Abercrombie! - zawołała McGonagall
Z szeregu wyszedł niepewnym krokiem przerażony chłopiec. Tiara opadła mu na oczy.
-GRYFFINDOR! - wrzasnęła.
Z każdą chwilą coraz mniej pierwszoroczniaków zostawało w szeregu. Ostatnia była Rose Zeller ,została przydzielona do Hufflepuffu a profesor McGonagall odniosła kapelusz na miejsce. Wszyscy zaczęli łapczywie jeść ,zwłaszcza Ron. Po krótkiej mowie Dumbledora ,który opowiadał ,że trzeba się jednoczyć w obliczu zagrożenia i tym podobne ,wszyscy poszli do pokojów wspólnych.
-Jakie jest hasło? - spytała Percy'ego Hermiona.
- Mimbulus mimbletonia! - powiedział głośno i wyraźnie Percy.
- Jak? - zdziwił się Ron - Nigdy tego nie zapamiętam.
I weszli do pokoju wspólnego. Szatynka pobiegła do swojego dormitorium aby rozpakować kufer. Trwało to długo. W końcu wyczerpana poszła pod prysznic i rzuciła się na łóżko.
- Hogwart... - uśmiechnęła się po czym zasnęła.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

UWAGA!
Imiona i nazwiska pierwszoroczniaków wzięłam z piątej części Harry'ego Pottera aby wszystko się zgadzało. Prolog długi ale mam nadzieję ,że się spodoba. Następny rozdział dodam niedługo ;)
Pozdrawiam!