piątek, 30 listopada 2012

Rozdział I - Skrywane uczucie.

Hermiona obudziła się na podłodze. Obok niej leżał skopany koc.
- Co ja robiłam w nocy? - zapytała się swojej przyjaciółki Parvati ,drapiąc się po głowie.
-Strasznie się wierciłaś w łóżku...miałaś jakiś sen czy co? - spytała podejrzliwie Hinduska
- Ano - zaśmiała się - Śniły mi się święta. Przecież to już niedługo!!! - ogarnęła ją dzika euforia.
- Lepiej będzie jak już się ubierzesz - powiedziała Parvati wychodząc.
- Co? - majaczyła Mionka - KTÓRA GODZINA?! - wrzasnęła nagle patrząc na zegar.
Złapała w biegu  błękitne rurki i fioletową koszulę. Przebrała się i pobiegła do łazienki rozczesać włosy. Psiknęła lawendową mgiełką po czym zeszła do pokoju wspólnego. Nie było tu żywej duszy.
- Spóźniłam się? Lekcje się już zaczęły? - mówiła do siebie.
- Zgadnij co dzisiaj jest! - usłyszała nagle  znajomy głos. To był głos Freda.
Stał za nią i uśmiechał się figlarnie. Właśnie to w nim lubiła. Ale czy to była tylko przyjaźń?
- Chodź na błonia - powiedział rudzielec ciągnąc ją za rękę.
- Ale Fred! Poczekaj...ja się spóźnię na lekcje! - wołała dziewczyna.
Nie reagował. Szli teraz po błoniach ,w pewnym momencie ją puścił. Poczuła ,że ktoś zawiązuje jej coś na oczach. Przez następne minuty szła w milczeniu. Materiał spadł z jej oczu i zobaczyła cudownie przystrojone jej ulubione drzewo ,pod którym zawsze siadała na przerwach. Z gałęzi zwisały kolorowe wstążki. Wszędzie były porozwieszane dekoracje.
- Fred?! Wyłaź! Cudownie tutaj ale pokaż się! - krzyczała szatynka.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!! - zza drzewa wyskoczyło co najmniej parę osób. Jej przyjaciele...Ginny ,Harry ,Ron ,George i Fred.
- Ale...z jakiej to okazji? - zdziwiła się Hermiona.
- Twoje urodziny głuptasie! - zawołała Ginny.
Mionka nie zdążyła odpowiedzieć bo nagle znów ogarnęła ją dzika euforia. Tym razem ze zdwojoną siłą.   Wszyscy zaczęli jej wręczać prezenty i składać życzenia.
- Chwila ,chwila...dlaczego nie ma dziś lekcji? - spytała się zaniepokojona.
- Jest sobota Miona! - tym razem odpowiedział jej Fred.
- Wybaczcie...jestem dzisiaj lekko zakręcona - odparła rumieniąc się.
- Ja bym powiedziała zakochana ,czyż nie? - szczerzyła się Ginny - Kim jest ten tajemniczy gość?
- Ginny ,chodź na chwile na bok. Wszystko ci powiem. - szepnęła szatynka - Przepraszam was na chwilkę - powiedziała do reszty i poszła z Ginny za drzewo.
- Gadaj! - rozkazała jej podniecona Ginny.
- No więc...Fred - wydusiła z siebie.
- Wiedziałam! Po prostu wiedziałam!!! Mionka jest zakochana! Mionka jest zakochana!!! - wrzeszczała małolata.
- Ćsiii! - uciszała ją Hermiona.
Potem zaczął padać śnieg. Zrobili bitwę na śnieżki po czym usiedli na śniegu i zajadali się fasolkami wszystkich smaków. Wracając do wieży Gryffindor'u Fredowi udało się założyć szatynce bransoletkę kiedy nie patrzyła. Było na niej wygrawerowane "Na zawsze razem". Naprawdę ją kochał! Nie wiedział tylko czy to on jest obiektem jej westchnięć...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KOOONIEC! Krótkie bo krótkie ,ale podoba się?

http://www.youtube.com/watch?v=6I6Tj5pLJy0

Przy tym pisałam ♥

Bye ,bye!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz