~~~~~***~~~~~
Hermiona wraz z Harry'm i Ronem wkroczyła do Wielkiej Sali. Szła przodem rozglądając się dookoła. Nigdzie nie dostrzegła Freda i co chwila widziała martwe ciała jej przyjaciół. Niepokój w jej sercu wciąż narastał, ale szła dalej. Nagle dostrzegła garstkę rudych czupryn. Szybko do nich podbiegła, lecz to, co zobaczyła całkowicie ją ją przerosło. Jej Fred. Jej kochany Fred leżał na podłodze bez życia. Upadła na kolana szlochając.
- Fred, obudź się! - pogładziła jego piegowatą twarz - Czemu się nie budzisz? Fred! Błagam cię Fred, nie rób mi tego!
Ale on nie odpowiadał. Jego usta nadal zastygły w uśmiechu, lecz jego oczy puste i pozbawione wesołych iskierek.
- On już się nie obudzi Hermiono. - powiedziała drżącym głosem Ginny, wybuchając płaczem.
- To niemożliwe! Musi być jakiś sposób! - krzyczała szatynka , połykając łzy - Fred, idioto! Czemu ty?! Czemu?!
~~~~~***~~~~~
Otarła łzę bladą dłonią i otrzepała grób ze śniegu. Przeczytała jeszcze cicho napis na płycie - "*Dopiero żyć zaczniesz, gdy umrzesz kochając". Znów ten ból, znów to cierpienie.
- Kocham cię Freddie. - szepnęła tylko, po czym odeszła.
A płomień dalej się tlił...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*"Dopiero żyć zaczniesz, gdy umrzesz kochając" - Jan Twardowski
No więc wróciłam. Wróciłam po siedmiu miesiącach nieobecności. Niestety ta miniaturka wyszła krótka, ale mam wenę! I to jaką! Mam nadzieję, że ty Wikyyy, nie zapomniałaś o mnie. Tę miniaturkę dedykuję Tobie oraz mojej zmarłej prababci. Nie wiem czy skończę moją poprzednią opowieść, raczej nie. Następna miniaturka (bądź rozdział) pojawi się za około tydzień. Cieszycie się, że wróciłam?
Przy tym pisałam:
~Ania
Merlinie.... Płaczę....
OdpowiedzUsuńWzruszająca miniaturka. Ale powiedz mi czy dalej będziesz pisała?
Bo już luty, a rozdziału nie ma. Historia mi się spodobała. Spoko piszesz ^^.
Tylko proszę, wróć i napisz.
Pozdrawiam, weny ;**
~Raini