piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział VI - Kamień z serca.

Rozpacz. Wielka pustka, która została po kochanej osobie. Hermiona właśnie tak się czuła. Nie miała siły płakać. Ginny nie żyła. Rodzina Weasley'ów pogrążona była w żałobie. Płakali wszyscy, oprócz niej. Ona nie mogła, jest silna.


- Fred... - zaczęła.
- Słucham?! - krzyknął zdenerwowany.
- Nie obwiniaj się. - powiedziała zatroskanym tonem.
- Za co mam się nie obwiniać?! Ca to, że moja siostra umarła? Beznadziejny ze mnie brat! - żalił się swojej przyjaciółce.
- Nie mogłeś wiedzieć. - położyła mu delikatnie rękę na ramieniu.
- Miałem ją chronić! - załkał.
- Ja też. - westchnęła głośno.
- Proszę? - zdziwił się.
- To co słyszałeś. - odpowiedziała mu.
- Nie jesteś nawet pełnoletnia. Ja miałem to robić. Cała nasza rodzina! Nie dotrzymaliśmy słowa. - ukrył twarz w dłoniach.
- Zostawię cię samego żebyś się uspokoił. Porozmawiamy później. - rzuciła na odchodnym.

                                                     
                                                    ~~~~~~♥♥♥~~~~~~


Ciemność. Rudowłosa dziewczyna delikatnie uchyliła powieki. Znajdowała się przy błoniach. Coś czerwonego popłynęło po jej ręce. Poczuła dziwne ciepło.


- Krew. - szepnęła.


Rozejrzała się dookoła. Nie było nikogo kto mógłby jej pomóc. Nie słyszała rozmów. Nawet wiatr przestał szumieć. Próbowała podnieść się z kałuży krwi ale była za słaba.


- Proszę... - po jej policzku spłynęła łza, która zamigotała w świetle księżyca.


Zdążyła zobaczyć czarnowłosą postać biegnącą w jej stronę po czym straciła przytomność.


Harry z daleka rozpoznał posiadaczkę tych ognistych włosów. Ginny...widział już  ją martwą, ale podbiegł do jej ciała. Już z daleka można było dostrzec, że coś tu nie pasuje. Jej klatka piersiowa lekko unosiła się do góry. Oddychała. W oczach Harry'ego zaszkliły się łzy. Musi koniecznie powiedzieć o tym Weasley'om ale jeśli ją zostawi to może jej się coś stać. Harry wziął ją niezgrabnie na ręce. Nigdy nie nosił dziewczyny. Najszybciej jak mógł zaniósł ją do skrzydła szpitalnego. Pani Pomfrey o nic nie pytała. Chłopak pobiegł zbudzić Rona i pozostałych rudzielców, a potem Hermionę. Nie obyło się bez protestów.


- Harry ja chcę spać. Mam mnóstwo lekcji. - ziewała Miona.
- To ważne...Ginny, ona... - wysapał zmęczony.
- Tak wiem, nie żyje. Nie musisz mi przypominać. - mruknęła szatynka.
- Poczekaj. Ginny przeżyła, jest w skrzydle szpitalnym. - powiedział jak z procy.


Z Weasley'ami było podobnie. Teraz wszyscy biegli korytarzem prowadzącym do skrzydła szpitalnego.


- Ginny! - wyszeptała zapłakana Hermiona po czym przytuliła się do nieprzytomnej dziewczyny.


Fred i George uśmiechali się teraz szeroko (pewnie chcieli powstrzymać łzy). Percy marszczył brwi i przygryzał wargę. Ron siedział na rogu łóżka, w którym leżała jego siostra. Harry z uśmiechem przyglądał się reakcji Weasley'ów. Hermiona wciąż przytulała Ginny.


Po dwóch godzinach rudowłosa otworzyła oczy. Usiadła na łóżku. Wszyscy spali, oprócz niego.


- Dziękuję Harry! - powiedziała cicho po czym po jej policzku spłynęła łza, która zamigotała w świetle tak ja k wtedy.


Kamień spadł mu z serca.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Yay!


Wena, wena i jeszcze raz wena! 350 wyświetleń .___. Dla mnie kosmiczna liczba. Chciałam wam z tego powodu bardzo podziękować. Cieszę się, że są ludzie, którzy czytają te wypociny.


Dedykacja dla Wikyyy za słowa, które dosłownie złapały mnie za serce oraz za to, że chce jej się czytać moją rubaśną twórczość. :)


Kolejny rozdział już niedługo.


Pozdrawiam!






2 komentarze:

  1. Wow!!!
    Byłam w szoku! Giny!!! A harry jaki słodki!!! Awww... ;]
    No widzę, że coraz lepiej ci idzie i rozdziały są ciekawsze!!! To super! narazie masz mało komentarzy pod rozdzialami ale myśle że to napewno sie zmieni bo świetnie piszesz. :) Dziękuje oczywiście za dedykację ;*
    I już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejejejeje dowiedziałam się kogo (nie) zabili!
    Lecę dalej ^^

    OdpowiedzUsuń